PODEJMOWANIE ROZMOWY

Często również podejmujemy rozmowę w celu porozumienia się, czyh nawiązania łączności, czyh zwiększenia komunii, ale źle rozu­miemy jej sens. Nam się wydaje, że skoro jedna osoba myśli inaczej, a druga inaczej, to któraś musi ustąpić. Powiedzmy: mąż i żona. Mąż chce jakoś zareagować, żona chce inaczej. Powiedz­my, że mąż ustąpi. Ale jak on ustąpi, to będzie „niesprawiedliwie” — bo ona nie musiała ustąpić, a on całkowicie ustąpił. To może ona ustąpi – sytuacja się odwraca. No to tak ustąpmy po troszeczku, jed­no trochę, drugie trochę. Tymczasem trzeba poszukać szansy, żeby­śmy mogli w sposób zupełnie normalny, pełny zareagować inaczej, tak żeby nikt nie musiał zaciskać zębów, trzeba znaleźć nowe roz­wiązanie, które będzie satysfakcjonujące dla obojga. Bardzo często takie rozwiązania udaje się znaleźć. Najprostszy przykład: Żona chce spędzić urlop nad morzem. Mąż nie widzi możliwości innego urlopu jak w górach. Można poszu­kać na mapie świata miejsca – załóżmy, że pieniądze nie są barierą – w którym góry dochodzą do samego morza. To oczywiście trywialny przykład, ale w życiu różne sytuacje można rozwiązać czasem zupełnie jakościowo inną decyzją, która będzie do przyjęcia dla obojga.

PODSTAWOWE PRZESZKODY

Jakie są podstawowe przeszkody, które nam uniemożli­wiają skuteczne, dobre porozumienie? Przede wszystkim ludzie :zęsto zaczynają się porozumiewać, czy oświadczają, że chcą się poro­zumieć, a właściwie nie wiedzą, nie zdają sobie sprawy, czym jest porozumienie i czemu ma służyć. Komunikacja, porozumienie ma służyć budowaniu jedności. Komunikacja ma służyć komunii, zbliże­niu. Czyh mamy rozpoznać swoje stanowiska, uwierzyć drugiej stronie, wziąć poprawkę na tę drugą stroną. A popatrzmy, jak często rozmowy ludzi wyglądają w ten sposób, je ktoś chce udowodnić drugiej stronie winę. I tylko to. Nie chce nic usłyszeć, nie chce nic przyjąć, chce tylko udowodnić drugie­mu winę. Tutaj trudno oczywiście mówić, że to jest próba porozu­mienia. Czasem to jest po prostu zwykłe mówienie po to, żeby kogoś zranić, zemścić się – no bo ja jestem w kiepskiej sytuacji psy­chicznej, wobec tego odgrywam się na osobie czy to tej, która zawiniła, czy tej, która nie zawiniła. Taka rozmowa też nie ma sensu.

POROZUMIEWANIE SIĘ

Powiemy sobie zatem o komunikowaniu się między ludźmi, komunikowanie lub bardziej potocznie: porozumiewanie się. Zauważmy, że słowo «porozumienie» zawiera w rdzeniu „rozum” i ‚zeczywiście użycie rozumu jest koniecznym warunkiem do tego, by nóc się porozumieć. Posiadanie rozumu i – co więcej – chęć używania rozumu.Tak więc chcąc się prawdziwie porozumiewać, trzeba nie tylko mieć rozum, ale chcieć go w sposób wolny używać. Zauważmy, że jeśli mamy kontakt z osobą nie mającą możliwości pra­widłowego władania rozumem — chodzi mi o osobę upośledzoną u- nysłowo, jak się potocznie mówi – to my nie mamy pretensji do niej, ny bierzemy na to poprawkę. W naszym porozumiewaniu się z nią stosujemy najprostsze środki, żeby jednak jakąś łączność nawiązać. Mato miast jeśli mamy do czynienia z człowiekiem inteligentnym, itóry odmawia użycia rozumu, to wtedy sprawa jest znacznie gorsza. Wtedy właściwie można powiedzieć: nie mamy o czym mówić.

KOMUNIKACJA

Mówiąc o różnicach pomiędzy płciami, powiedzieliśmy sobie, że jako mężczyźni i kobiety jesteśmy bardzo inni. Z kobietą i mężczy­zną jest tak, jakby poruszali się po dwóch różnych i równole­głych płaszczyznach. Płaszczyzna kobieca, na której dominuje piękno, dobro i związane z ninu wartości przede wszystkim uczucio­we, jest dla nas mężczyzn jakby zawieszona wysoko w obłokach . Płaszczyzna męska – z punktu widzenia kobiety – jest bardzo „przygruntowa”, przyziemna; tam decyduje siła, sprawność, mą­drość, kompetencja, konkretne dokonania, osiągnięcia materialne. Mężczyźni umieją poruszać się po swojej płaszczyźnie, kobiety po swojej,teraz spotyka się para. „On” chce do „niej” dotrzeć, chce się z nią spotkać. Ale zaczyna biegać po tej swojej płaszczyźnie i próbuje ,ją” tam znaleźć. Ona biega po swojej i też chce go spo­tkać. Jest to po prostu niemożliwe. Trzeba w pewnym sensie wyjść ze swojej płaszczyzny, wyjść z siebie, trzeba w pewnym sensie przekro­czyć swoje granice i nawiązać łączność, czyli komunikować się, ujawniając swoje „położenie”, i pytając o „położenie” drugiej osoby. Tylko wtedy możemy się spotkać, jeżeli nawiążemy w sen- iowny sposób łączność ze sobą.

FINAŁ ROZWIĄZANIA TRUDNOŚCI

Kilka słów na temat jak gdyby finału rozwiązania tych trudno­ści. Pamiętajmy, że to, co tu zostało powiedziane, dotyczy problemów związanych ze sferą psychiki człowieka. To są problemy głównie psychiczne. Ale my mówimy przecież o małżeństwie jako o sakra­mentalnym związku. I tutaj chcę wrócić do tego co na temat trud­ności w małżeństwie mówił Ojciec Święty Jan Paweł II: Te trudności będą wyglądać inaczej jeśli spojrzy się na nie z perspektywy małżeń­stwa sakramentalnego. Jeżeli patrzymy na małżeństwo jako na związek w swej głębi duchowy, to wszystkie trudności na płasz­czyźnie psychicznej znajdą się gdzieś niżej, a przez to okażą się moż­liwe do przezwyciężenia. Używając słów Papieża, „zmienia się wtedy optyka patrzenia”. Takiej optyki w spojrzeniu na małżeń­stwo życzę Wam i sobie.

 

DROGA WYJŚCIA

Drogą wyjścia z tego – i innych – małżeńskich problemów jest rozmowa o wszystkich sprawach, które będą się pojawiać. Nie może być tematu tabu w małżeństwie. Ciągle mówi się, że wychowanie seksualne dlatego u nas leży, bo jest to temat tabu. Jeśli małżonko­wie nie potrafią na ten temat ze sobą rozmawiać, to jak mają roz­mawiać z dziećmi. Zatem muszą zacząć od siebie. Nie może być sytu­acji w małżeństwie, w której nie mogę rozmawiać na jakiś temat. Przypomina mi się książka p.t. Uczciwa kłótnia małżeńska (autor: F. Fischaleck). Podano w niej szereg wskazań dotyczących przeprowa­dzenia kłótni małżeńskiej. Nie pamiętam wszystkich, powtórzę tylko kilka podstawowych. Pierwszy punkt: ustalić czas i miejsce kłótni. Bardzo ważne – nie zaczynać kłótni od razu. Wyniknął problem, ju­tro o osiemnastej piętnaście rozpoczynamy go omawiać. Druga za­sada: Umówić się — proszę dobrze słuchać – o co będziemy się kłócić. Dlaczego? Dlatego, że kiedy zaczyna się taka rozmowa, to po drodze zostaną scharakteryzowane wszystkie ciotki, wszystkim się dostanie, a sedna sprawy zwykle się nie porusza. Umówić się, o co będziemy się kłócić.Trzecia reguła: Odsunąć z przestrzeni kłótni wszystkie ciężkie materia­ły.

JAKIE SĄ KONSEKWENCJE

Jakie są tego konsekwencje? Oznacza to, że statystycznie co drugie małżeństwo jest w pewnym sensie zawieszone w próżni, bo mężczyzna, nagle spotyka się z sytuacją, w której kobieta nie chce być kobietą. Oczywiście to się przejawi najbardziej w sytuacji, w któ­rej kobiety nie da się zastąpić. Prawdę mówiąc, są dwie tylko takie sytuacje. Przy obieraniu ziemniaków można kobietę zastąpić, nato­miast nie zastąpi się kobiety w macierzyństwie i nie zastąpi się roli kobiety właśnie w samym akcie płciowym. Negatywna postawa ko­biety wobec swojej płci przejawi się głównie w tym, że nie bedzie chciała być matką i będzie unikała współżycia płciowego. Kiedy on coraz bardziej będzie do tego dążył, ona coraz bardziej będzie z tego uciekać. Jak można to błedne koło przerwać? Sposób jest jeden. Ona musi być dowartościowana w swojej kobiecości, on musi zrozumieć, że trzeba dotrzeć do tej kobiecości tylko drogą kobiecą, tzn. poprzez uczuciowość, a nie poprzez eskalację bodźców płciowych. Jest to nie­łatwe zadanie dla męża, ale od jego delikatności zależy tu niezwykle dużo. Sprawa jest niełatwa także dla kobiety, bo wymaga pewnego przełamania.

POPRAWNE DZIAŁANIE

Ten drugi człowiek może ze mną zrobić wszystko, co zechce. Może mnie wznieść na szczyty radości, a może również totalnie zniszczyć. Ojciec Karol [Meissner] twierdzi, że to jest sytuacja, w której ludzie są najbardziej bezbronni, nawet i tak fizycznie, oni właściwie są obnażeni całkowicie przed tym drugim człowiekiem. Mówimy o osobach w końcu, zatem nie dotyczy to tylko strony fizycznej, dotyczy to psychiki, dotyczy to ducha. Gwarancją wzajemnego oddania jest wyłącznie miłość: Ciągłe działam tak, że mam na uwadze twoje dobro, bo to jest jedyne zabezpieczenie w tej sytuacji. Każda inna sytuacja jest po prostu niszczącaJest jeszcze jeden problem, który może się pojawić, jeśli chodzi o tę sferę. Działanie płciowe człowieka jest poprawne wtedy, kiedy on akceptuje w pełni siebie jako istotę płciową. Badania pokazują, że o    ile u mężczyzn nie ma tego problemu, krótko mówiąc, większość mężczyzn jest zadowolona z tego, że jest mężczyznami, to w przypad­ku kobiet sytuacja jest dużo trudniejsza. Mniej więcej 30% kobiet – jak się ocenia – nie jest zadowolonych z tego, że są kobietami, a 20% kobiet przyjmuje to jako ciężki dopust Boży: no jest, niech już tak będzie, ale wcale nie są tym faktem zachwycone. Z czego to wynika, nie chcę analizować. Przyczyn może być bardzo wiele. Co to ozna­cza?

NACHALNE DZIAŁANIE

U mężczyzny tak nie jest. U kobiety jest to droga jedyna i jeśli mężczyzna poprzez nachalne działanie, poprzez bodźce popędowe, będzie dążył do zjednoczenia płciowego, to może wręcz zaburzyć prawidłowy rozwój tej sfery doznań u kobiety. Ona sama musi się otworzyć w pełni, a jest to możliwe, jeśli sfera jej uczuć zostanie właśnie tak rozwinięta, a nie inaczej. Bardzo to pod­kreślam dlatego, że w wielu małżeństwach, kiedy pojawiają się pro­blemy, dotyczące życia płciowego, pada stwierdzenie: Mamy nieuda­ne życie płciowe i dlatego nasze małżeństwo się rozpada. To nie jest tak. To jest efekt braku wzajemnego zrozumienia u samych źródeł: po prostu mój start był zupełnie nie taki jak trzeba. Jeśli teraz od­niesiemy to jeszcze do tych nieprawidłowości, które czasem się biorą: u mężczyzn – problem nadpobudliwości, u kobiety – pewnej, jeśli tak można powiedzieć, niedopobudliwości, bo ona dopiero musi się na­uczyć tych reakcji w prawidłowych, stabilnych warunkach psychicz­nych, to wówczas bardzo często na samym początku pojawiają się negatywne odczucia wobec samego aktu płciowego. Jest to sprawa niezwykłej delikatności. Pamiętajmy, że w akcie płciowym człowiek jest najbardziej bezbronną istotą.

WIDZIANY DOM

Dom widziany jest przez niego jakop oaza, do której wraca się by o odpocząć w takiej pozycji jaką lubi, na przykład nogi wyżej, gło­wa niżej, gdzie nikt wyłączy telewizora wtedy, kiedy on będzie oglą­dał mecz, bo tam gdzieś jest jakiś serial. Te oczekiwania znów idą w zupełnie różnych kierunkach. Jest tu niezbędna rozmowa. sprawa trzecia, dotycząca życia płciowego w małżeństwie. Tu już wiele było powiedziane, ale pamiętajmy, że silnie rozbudowa­na pobudliwość mężczyzny, młodego mężczyzny szczególnie, jest czymś, co dla kobiety bywa zupełnie niezrozumiałe. Podobnie jak dla wielu mężczyzn niezrozumiała jest uczuciowość kobiety. Jest nie­zwykle ważne, aby oboje dostrzegli, że każde z nich porusza się jak gdyby w innym świecie. Jak poradzić sobie w tej sytuacji? Trzeba zauważyć potrzeby drugiego człowieka, przede wszystkim mężczyzna musi wiedzieć, że dotarcie do jego żony w dziedzinie płciowości jest możliwe tylko poprzez uczucia, poprzez czułość, troskę, serdeczność, bezpieczeństwo. Kobieta otwiera sie do pełni przeżyć seksualnych tylko poprzez uczuciowość, nie ma innej drogi.